Wyprawa na Sycylię
Długo dumaliśmy nad tym dokąd wybrać się w zeszłe wakacje. Biorąc pod uwagę, że pieniędzy nie mieliśmy najwięcej (złożyło się na to kilka czynników, kupiliśmy trzy aparaty cyfrowe do studio i odremontowaliśmy dom) zdecydowaliśmy się na autostop – czego nigdy wcześniej nie próbowaliśmy. Kierunek południowe Włochy.
Podróż przez Czechy, Austrię i Francję przebiegała absolutnie nadzwyczajnie. Kierowcy bardzo chętnie zabierają autostopowiczów, więc i nam powodziło się bardzo dobrze. Ogólnie cywilizowane, czyste kraje z dobrą infrastrukturą drogową. Marzenie autostopowicza. A na dodatek znakomite parkingi na autostradach, na których śmiało można było rozbić namiot i do woli się wyspać.
Na miejscu euforia wakacyjna szybko minęła, pomimo tego, że kraj uważany był za tani, to w praktyce ze względu na brak auta byliśmy narażeni na ponoszenie całej masy wydatków pośrednich. Nie mieliśmy możliwości kupowania jedzenia w supermarkecie, a za każde podwiezienie miejscowi mieszkańcy oczekiwali od turystów srogich napiwków. Standard bardzo niski, a ceny jak w Szwajcarii. Gotówka w portfelu bardzo szybko znikała.
Co by nie powiedzieć miejscowość, w której przebywaliśmy była cudowna, wysokie na kilka pięter klify wyrastały prosto z zatoki. W niedalekiej odległości od brzegu były widoczne postrzępione szczyty gór. Niemniej jednak z naszymi możliwościami finansowymi i brakiem auta mogliśmy co najwyżej pooglądać sobie to z boku. Dotarcie do jakichkolwiek punktów widokowych wymagało użycia samochodu. Niby wiedzieliśmy, że okolica nie jest do końca bezpieczna, ale jakoś nie było na co dzień poczucia zagrożenia, aż pewnego cudownego dnia zostaliśmy jak na westernie napadnięci i okradzeni z plecaka fotograficznego i pieniędzy – pozbyliśmy się naszych ulubionych i kupionych za grube pieniądze aparatu Nikon D5000 i fachowej lornetki Panasonic. To niestety spowodowało, że musieliśmy wcześniej wracać do domu i summa sumarum nie możemy tego urlopu zaliczyć do udanych.
September 25, 2009 - 1:17 AM